wtorek, 11 listopada 2014

Rozdział Szósty

- Ja małpą? A kto zaczął?- zaśmiałam się , pomagając mu wstać.
- No ja - zaśmiał się wstając z podłogi.
- Lily!- usłyszałam głos mojej rodzicielki, dobiegający z dołu.Otworzyłam drzwi od swojego pokoju.
- Słucham?- odkrzyknęłam jej.
- Pójdziesz mi do sklepu po mąkę, pieczarki i pomidory? I jeszcze Mii bo soczek?- spytała.
- Jasne już idę tylko się przebiorę- uśmiechnęłam się do niej i wróciłam z powrotem do pokoju.
- Chłopaki idziemy do sklepu- uśmiechnęłam się do nich i podeszłam do swojej garderoby, wybrałam zestaw z purpurowym swetrem i ruszyłam w stronę łazienki , zamykając się na klucz. Po 20 minutach wyszłam i byłam już gotowa aby iść do sklepu. Zeszliśmy po schodach , wzięłam torebkę z wieszaka i zarzuciłam ją na ramię.
- Trzymaj pieniądze - uśmiechnęła się moja mama.
- Dzięki- ucałowałam ją w policzek i wyszliśmy z mojego domu.
- To po co idziemy do sklepu?- spytał James.
- Po mąkę, pieczarki , pomidory i soczek dla Mii - zaśmiałam się, chowając portfel do torebki.
- A mi też kupisz soczek?- spytał Luke, głosem dziecka.
- Jak będziesz grzeczny to tak dzieciuchu.-zaśmiałam się.
- Jej Lily kupi mi soczek- krzyknął na całą ulicę.
Po kilku minutach drogi doszliśmy do supermarketu, zastanawiałam się jak szybko tu doszliśmy, skoro zazwyczaj zajmuje nam to 20 minut. Ale mniejsza o to, weszliśmy do niego, chwyciłam za koszyk i ruszyliśmy alejkami w stronę warzyw.
- Trzymaj pieczarki- uśmiechnął się Jai.
- Dziękuję.- wzięłam od niego paczkę pieczarek.
Włożyłam do koszyka kilka pomidorów, gdyż nie wiedziałam ile mama ich chciała.
- Idziemy jeszcze po soczek dla Mii i Luke'a - zaśmiałam się.
- Aww sioczek - zaśmiał się Luke, zabierając mi koszyk.
- Tak sioczek sioczek - zaśmiałam się, próbując sięgnąć dwie butelki soku.
- Daj pomogę Ci - uśmiechnął się, sięgając butelki.
- Dziękuję- uśmiechnęłam się do niego.
- Nie ma za co krasnoludku- zaśmiał się. Odkręciłam zakrętkę z jednej butelki i upiłam łyka , gdyż zawsze sprawdzam co kupuję mojej siostrze i czy się nadaje do picia. Nagle wpadłam na jakąś dziewczynę i nie chcący wylałam na nią trochę soku.
- Ups, przepraszam- zawstydziłam się trochę.
- Nic się nie stało to tylko sok, jestem Alex - wyciągnęła do mnie dłoń
- Lily, miło mi Cię poznać- uśmiechnęłam się, ściskając lekko jej dłoń.
- Przyszłaś z chłopakami?- spytała, wskazując palcem na Janoskians.
- Tak, a czemu pytasz?- uśmiechnęłam się wesoło.
- Chodzę z nimi do jednej szkoły- zaśmiała się.
- Ooo fajnie- powiedziałam, biorąc nowy sok z półki.
- Jesteś tu nowa?- spytała, przyglądając mi się.
- Tak przeprowadziłam się tutaj kilka dni temu- uśmiechnęłam się.
- Skąd?- na jej ustach pojawił się wesoły uśmiech.
-  Z Anglii- odpowiedziałam.
- Będziesz chodziła do naszej szkoły?- spytała wesoło.
- Raczej tak- zaśmiałam się.
- To fajnie będziemy się widziały na przerwach- powiedziała, wkładając coś do swojego koszyka.
-Wiesz ja już muszę iść, pa - uśmiechnęłam się do niej.
- Pa, trzymaj się- uśmiechnęła się wesoło.
- Papa- pomachałam jej i ruszyłam z chłopakami w stronę kasy.
- Haha ta twoja akcja z tym sokiem- zaśmiał się Luke.
- Widziałeś to? Boże jaka wtopa.- zaśmiałam się, zakrywając twarz dłonią.
- Mam nawet zdjęcie i filmik.- pokazał mi swój telefon.
- Że co? Masz to usunąć.- postawiłam koszyk na ziemi i zaczęłam biegać za Lukiem.
- Dogoń mnie księżniczko- zaśmiał się, uciekając między alejkami.
Po chwili złapałam go za nadgarstek na co ten wesoło się uśmiechnął.
- Uuu ktoś tu mnie podrywa- zaśmiał się wesoło, wyciągając rękę do góry tak abym nie chwyciła jego telefonu. Objęłam go z tyłu w pasie, próbując sięgnąć telefon. Luke się uśmiechnął i odchylił głowę do tyłu, więc ja wykorzystałam ten moment i zabrałam mu telefon.
- Ty złodziejko oddawaj!- zaśmiał się.
- W twoich snach! - zaczęłam mu uciekać, przeglądnęłam jego telefon i usunęłam filmik. Zdjęcia nie udało mi się usunąć, gdyż chłopak mnie złapał, objął w talii i zabrał telefon.
- Kradziejka.- uśmiechnął się do mnie.
- Ja kradziejka? A kto nagrał filmik?- uderzyłam go lekko w ramię.
- Beau.- zaśmiał się, wskazując palcem na swojego brata.
- Nie to Luke!.- zaśmiał się Beau.
Wyłożyłam wszystkie rzeczy na kasę, a koszyk odłożyłam na miejsce pod kasą. Kasjerka skasowała rzeczy a ja podałam jej pieniądze. Odebrałam resztę i wyszliśmy z supermarketu.
- Wrzuciłem na twittera - oznajmił Luke.
- Ale ty jesteś spierdolony!- zaśmiałam się, wyciągając telefon z kieszeni. I faktycznie Luke wstawił zdjęcie na twittera i jak zwykle mnie oznaczył z dopiskiem '' niezdara ;D ''.
- Sam jesteś niezdara Brooks!- zaśmiałam się.
- Ale to nie ja wylałem sok na Alex - zaśmiał się, patrząc na mnie.
- Przysięgam ,że w domu Cię zniszczę- powiedziałam,pisząc tweeta.
- Haha co mi taka Lilusia Pipusia zrobi? Misiu co mi zrobisz?- zaśmiał się wesoło.
- Zobaczysz w domu- zaśmiałam się, zakładając torebkę na nadgarstek.
Wróciliśmy do domu, chłopaki poszli do mojego pokoju, dałam mamie reklamówkę z warzywami i wzięłam dwie butelki soku. Jedna dla Mii a druga dla Luke'a. Zaniosłam mojej siostrze soczek i weszłam do swojego pokoju. Chłopaki grzebali mi w szafie.
- Co kombinujecie?- zaśmiałam się, rzucając butelkę w stronę Luke'a.
- Aua mój nos.- zaśmiał się, gdyż dostał przez przypadek w nos.
- O jezu Luke nic ci nie jest?- podbiegłam do niego , na co ten wesoło się uśmiechnął.
- Nie tylko nos mnie boli- mrugnął do chłopaków okiem.
- Czekaj pójdę po lód- kiedy chciałam wstać Luke chwycił mnie za nadgarstek.
- Nie idź Beau pójdzie.- powiedział, uśmiechając się.
- No ok jak chcesz.- uśmiechnęłam się, siadając obok niego.
Wydawało mi się, że z Lukiem coś jest nie tak, uśmiechał się cały czas do mnie i był jakiś dziwny...

1 komentarz:

  1. Lmao, byłam pewna, że skomentowałam hahaha
    No ale, cóż. :)
    Dziś będzie tak mega szybko- rozdział mi się podobał. Mogę się przyczepić, ilości dialogów. Za dużo ich. Rozwiń opis miejsc, uczuć bohaterów itp. ;)

    Dobra, nie sklecę dziś mądrego zdania, także. ;d
    Czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń