- Ja małpą? A kto zaczął?- zaśmiałam się , pomagając mu wstać.
- No ja - zaśmiał się wstając z podłogi.
- Lily!- usłyszałam głos mojej rodzicielki, dobiegający z dołu.Otworzyłam drzwi od swojego pokoju.
- Słucham?- odkrzyknęłam jej.
- Pójdziesz mi do sklepu po mąkę, pieczarki i pomidory? I jeszcze Mii bo soczek?- spytała.
- Jasne już idę tylko się przebiorę- uśmiechnęłam się do niej i wróciłam z powrotem do pokoju.
- Chłopaki idziemy do sklepu- uśmiechnęłam się do nich i podeszłam do swojej garderoby, wybrałam zestaw z purpurowym swetrem i ruszyłam w stronę łazienki , zamykając się na klucz. Po 20 minutach wyszłam i byłam już gotowa aby iść do sklepu. Zeszliśmy po schodach , wzięłam torebkę z wieszaka i zarzuciłam ją na ramię.
- Trzymaj pieniądze - uśmiechnęła się moja mama.
- Dzięki- ucałowałam ją w policzek i wyszliśmy z mojego domu.
- To po co idziemy do sklepu?- spytał James.
- Po mąkę, pieczarki , pomidory i soczek dla Mii - zaśmiałam się, chowając portfel do torebki.
- A mi też kupisz soczek?- spytał Luke, głosem dziecka.
- Jak będziesz grzeczny to tak dzieciuchu.-zaśmiałam się.
- Jej Lily kupi mi soczek- krzyknął na całą ulicę.
Po kilku minutach drogi doszliśmy do supermarketu, zastanawiałam się jak szybko tu doszliśmy, skoro zazwyczaj zajmuje nam to 20 minut. Ale mniejsza o to, weszliśmy do niego, chwyciłam za koszyk i ruszyliśmy alejkami w stronę warzyw.
- Trzymaj pieczarki- uśmiechnął się Jai.
- Dziękuję.- wzięłam od niego paczkę pieczarek.
Włożyłam do koszyka kilka pomidorów, gdyż nie wiedziałam ile mama ich chciała.
- Idziemy jeszcze po soczek dla Mii i Luke'a - zaśmiałam się.
- Aww sioczek - zaśmiał się Luke, zabierając mi koszyk.
- Tak sioczek sioczek - zaśmiałam się, próbując sięgnąć dwie butelki soku.
- Daj pomogę Ci - uśmiechnął się, sięgając butelki.
- Dziękuję- uśmiechnęłam się do niego.
- Nie ma za co krasnoludku- zaśmiał się. Odkręciłam zakrętkę z jednej butelki i upiłam łyka , gdyż zawsze sprawdzam co kupuję mojej siostrze i czy się nadaje do picia. Nagle wpadłam na jakąś dziewczynę i nie chcący wylałam na nią trochę soku.
- Ups, przepraszam- zawstydziłam się trochę.
- Nic się nie stało to tylko sok, jestem Alex - wyciągnęła do mnie dłoń
- Lily, miło mi Cię poznać- uśmiechnęłam się, ściskając lekko jej dłoń.
- Przyszłaś z chłopakami?- spytała, wskazując palcem na Janoskians.
- Tak, a czemu pytasz?- uśmiechnęłam się wesoło.
- Chodzę z nimi do jednej szkoły- zaśmiała się.
- Ooo fajnie- powiedziałam, biorąc nowy sok z półki.
- Jesteś tu nowa?- spytała, przyglądając mi się.
- Tak przeprowadziłam się tutaj kilka dni temu- uśmiechnęłam się.
- Skąd?- na jej ustach pojawił się wesoły uśmiech.
- Z Anglii- odpowiedziałam.
- Będziesz chodziła do naszej szkoły?- spytała wesoło.
- Raczej tak- zaśmiałam się.
- To fajnie będziemy się widziały na przerwach- powiedziała, wkładając coś do swojego koszyka.
-Wiesz ja już muszę iść, pa - uśmiechnęłam się do niej.
- Pa, trzymaj się- uśmiechnęła się wesoło.
- Papa- pomachałam jej i ruszyłam z chłopakami w stronę kasy.
- Haha ta twoja akcja z tym sokiem- zaśmiał się Luke.
- Widziałeś to? Boże jaka wtopa.- zaśmiałam się, zakrywając twarz dłonią.
- Mam nawet zdjęcie i filmik.- pokazał mi swój telefon.
- Że co? Masz to usunąć.- postawiłam koszyk na ziemi i zaczęłam biegać za Lukiem.
- Dogoń mnie księżniczko- zaśmiał się, uciekając między alejkami.
Po chwili złapałam go za nadgarstek na co ten wesoło się uśmiechnął.
- Uuu ktoś tu mnie podrywa- zaśmiał się wesoło, wyciągając rękę do góry tak abym nie chwyciła jego telefonu. Objęłam go z tyłu w pasie, próbując sięgnąć telefon. Luke się uśmiechnął i odchylił głowę do tyłu, więc ja wykorzystałam ten moment i zabrałam mu telefon.
- Ty złodziejko oddawaj!- zaśmiał się.
- W twoich snach! - zaczęłam mu uciekać, przeglądnęłam jego telefon i usunęłam filmik. Zdjęcia nie udało mi się usunąć, gdyż chłopak mnie złapał, objął w talii i zabrał telefon.
- Kradziejka.- uśmiechnął się do mnie.
- Ja kradziejka? A kto nagrał filmik?- uderzyłam go lekko w ramię.
- Beau.- zaśmiał się, wskazując palcem na swojego brata.
- Nie to Luke!.- zaśmiał się Beau.
Wyłożyłam wszystkie rzeczy na kasę, a koszyk odłożyłam na miejsce pod kasą. Kasjerka skasowała rzeczy a ja podałam jej pieniądze. Odebrałam resztę i wyszliśmy z supermarketu.
- Wrzuciłem na twittera - oznajmił Luke.
- Ale ty jesteś spierdolony!- zaśmiałam się, wyciągając telefon z kieszeni. I faktycznie Luke wstawił zdjęcie na twittera i jak zwykle mnie oznaczył z dopiskiem '' niezdara ;D ''.
- Sam jesteś niezdara Brooks!- zaśmiałam się.
- Ale to nie ja wylałem sok na Alex - zaśmiał się, patrząc na mnie.
- Przysięgam ,że w domu Cię zniszczę- powiedziałam,pisząc tweeta.
- Haha co mi taka Lilusia Pipusia zrobi? Misiu co mi zrobisz?- zaśmiał się wesoło.
- Zobaczysz w domu- zaśmiałam się, zakładając torebkę na nadgarstek.
Wróciliśmy do domu, chłopaki poszli do mojego pokoju, dałam mamie reklamówkę z warzywami i wzięłam dwie butelki soku. Jedna dla Mii a druga dla Luke'a. Zaniosłam mojej siostrze soczek i weszłam do swojego pokoju. Chłopaki grzebali mi w szafie.
- Co kombinujecie?- zaśmiałam się, rzucając butelkę w stronę Luke'a.
- Aua mój nos.- zaśmiał się, gdyż dostał przez przypadek w nos.
- O jezu Luke nic ci nie jest?- podbiegłam do niego , na co ten wesoło się uśmiechnął.
- Nie tylko nos mnie boli- mrugnął do chłopaków okiem.
- Czekaj pójdę po lód- kiedy chciałam wstać Luke chwycił mnie za nadgarstek.
- Nie idź Beau pójdzie.- powiedział, uśmiechając się.
- No ok jak chcesz.- uśmiechnęłam się, siadając obok niego.
Wydawało mi się, że z Lukiem coś jest nie tak, uśmiechał się cały czas do mnie i był jakiś dziwny...
wtorek, 11 listopada 2014
niedziela, 9 listopada 2014
Rozdział Piąty
Postanowiłam wejść na twittera miałam 2 powiadomienia. Chłopaki dali mi follow , a Luke napisał o mnie tweeta.
" Wczoraj poznaliśmy świetną dziewczynę z niesamowitym poczuciem humoru . Tak @lilycollins o tobie mówię :) x ".
Na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech i natychmiast mu odpisałam. Włączyłam sobie ich piosenki i zaczęłam je słuchać. Gdzieś tak o 22 położyłam się spać. Na drugi dzień wstałam rano i podeszłam do lustra, wyglądałam jak czupiradło. Weszłam do łazienki i wzięłam krótki prysznic , włosy uczesałam w koka z , którego wystawały lekko kosmyki włosów. Ubrałam się w spodnie w kwiatki, miętowe conversy i czarną bokserkę. Sprawdziłam jeszcze twittera miałam pełno spamu od janoskians. Chłopaki tweetowali o moim wczorajszym przezwisku wymyślonym przez Jai'a czyli " Lilusia Pipusia ". Odpisałam im i zeszłam na dół na śniadanie. Moja mama jeszcze spała więc musiałam poradzić sobie sama. Wyjęłam z szafki musli a z lodówki jogurt. Wsypałam musli do miseczki i zalałam jogurtem. Usiadłam z miseczką na kanapie i włączyłam telewizor. Na moje szczęście akurat zaczął się maraton mojego ulubionego serialu. Po chwili ktoś dwukrotnie zapukał do drzwi podeszłam do nich i otworzyłam je. Stał tam Luke razem ze swoim bliźniakiem Jai'em.
- Cześć Pipusia - zaśmiał się Jai.
- Przymknij się Jai - zaśmiałam się.
- No no Lilusia jak ty się wyrażasz - Luke poruszył zabawnie brwiami.
- Masz jakiś problem z tym? - przygryzłam dolną wargę.
- Ja? Ależ skąd - uśmiechnął się.
- Wchodźcie tylko cicho bo moja mama jeszcze śpi - szepnęłam.
- Nasza i Beau też śpią - usiedli na kanapie.
- Jesz to jeszcze? - spytał Luke.
- Nie już nie - zaśmiałam się.
- Ale ty złośliwy jesteś - powiedział Jai.
- Czemu? - zaśmiał się Luke.
- Lily chciała pewnie jeszcze jeść a ty jej zabrałeś.- wybuchnął cichym śmiechem.
- Przecież powiedziała że nie będzie jeść.- zaśmiał się.
Zrobiłam sobie nową miseczkę musli i usiadłam między chłopakami.
- Jak ty możesz takie coś jeść - zaśmiał się Luke.
- Jak Ci nie smakuje to daj Jai'owi.- uśmiechnęłam się do niego sarkastycznie.
Nagle Luke przełączył na inny kanał.
- Przełącz! - próbowałam wyrwać mu pilot.
Brunet posadził mnie na swoich kolanach i zaczął łaskotać.
- Zachowujecie się jak stare małżeństwo- zaśmiał się Jai.
- Mamo weź go ode mnie. - krzyknęłam , kiedy moja mama weszła do salonu.
- Nie ładnie Luke - zaśmiała się moja mama.
W południe postanowiłam że pójdę z chłopakami do starbucks na kawę i ciasto. Ruszyliśmy chodnikiem w stronę kawiarni. Beau i Luke co chwilę mnie zaczepiali. Jedyni normalni to byli Daniel i James , bo Jai'owi też powoli odwalało.
" Wczoraj poznaliśmy świetną dziewczynę z niesamowitym poczuciem humoru . Tak @lilycollins o tobie mówię :) x ".
Na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech i natychmiast mu odpisałam. Włączyłam sobie ich piosenki i zaczęłam je słuchać. Gdzieś tak o 22 położyłam się spać. Na drugi dzień wstałam rano i podeszłam do lustra, wyglądałam jak czupiradło. Weszłam do łazienki i wzięłam krótki prysznic , włosy uczesałam w koka z , którego wystawały lekko kosmyki włosów. Ubrałam się w spodnie w kwiatki, miętowe conversy i czarną bokserkę. Sprawdziłam jeszcze twittera miałam pełno spamu od janoskians. Chłopaki tweetowali o moim wczorajszym przezwisku wymyślonym przez Jai'a czyli " Lilusia Pipusia ". Odpisałam im i zeszłam na dół na śniadanie. Moja mama jeszcze spała więc musiałam poradzić sobie sama. Wyjęłam z szafki musli a z lodówki jogurt. Wsypałam musli do miseczki i zalałam jogurtem. Usiadłam z miseczką na kanapie i włączyłam telewizor. Na moje szczęście akurat zaczął się maraton mojego ulubionego serialu. Po chwili ktoś dwukrotnie zapukał do drzwi podeszłam do nich i otworzyłam je. Stał tam Luke razem ze swoim bliźniakiem Jai'em.
- Cześć Pipusia - zaśmiał się Jai.
- Przymknij się Jai - zaśmiałam się.
- No no Lilusia jak ty się wyrażasz - Luke poruszył zabawnie brwiami.
- Masz jakiś problem z tym? - przygryzłam dolną wargę.
- Ja? Ależ skąd - uśmiechnął się.
- Wchodźcie tylko cicho bo moja mama jeszcze śpi - szepnęłam.
- Nasza i Beau też śpią - usiedli na kanapie.
- Jesz to jeszcze? - spytał Luke.
- Nie już nie - zaśmiałam się.
- Ale ty złośliwy jesteś - powiedział Jai.
- Czemu? - zaśmiał się Luke.
- Lily chciała pewnie jeszcze jeść a ty jej zabrałeś.- wybuchnął cichym śmiechem.
- Przecież powiedziała że nie będzie jeść.- zaśmiał się.
Zrobiłam sobie nową miseczkę musli i usiadłam między chłopakami.
- Jak ty możesz takie coś jeść - zaśmiał się Luke.
- Jak Ci nie smakuje to daj Jai'owi.- uśmiechnęłam się do niego sarkastycznie.
Nagle Luke przełączył na inny kanał.
- Przełącz! - próbowałam wyrwać mu pilot.
Brunet posadził mnie na swoich kolanach i zaczął łaskotać.
- Zachowujecie się jak stare małżeństwo- zaśmiał się Jai.
- Mamo weź go ode mnie. - krzyknęłam , kiedy moja mama weszła do salonu.
- Nie ładnie Luke - zaśmiała się moja mama.
W południe postanowiłam że pójdę z chłopakami do starbucks na kawę i ciasto. Ruszyliśmy chodnikiem w stronę kawiarni. Beau i Luke co chwilę mnie zaczepiali. Jedyni normalni to byli Daniel i James , bo Jai'owi też powoli odwalało.
- Lahme Song! - krzyknął Jai a jakaś starsza pani spojrzała na nas jak na jakiś psychicznie chorych.
- Zachowujecie się jak dzieci - zaśmiałam się ,kiedy doszliśmy do kawiarni.
Zamówiliśmy sobie po kawie i czekaliśmy aż kelner przyniesie zamówienie. Kiedy kelner przyniósł zamówienie Luke uśmiechnął się do mnie wesoło.
- Czego zacieszasz Brooks? - spojrzałam na niego,śmiejąc się.
- Ogółem z obiegu sytuacji- zaśmiał się pijąc kawę.
- Cały Luke - zaśmiałam się , upijając łyka kawy.
- To co dziś robimy?- spytał Beau.
- Hmm niech pomyślę.. Ja dzisiaj muszę niańczyć moją siostrę - westchnęłam.
- Ty masz siostrę?- zaśmiał się James.
- Tak .. ona nie wychodziła z pokoju bo się was wstydziła - uśmiechnęłam się.
- Możemy wziąć ją na plac zabaw - zaproponował Jai.
- Ile ma lat?- spytał Daniel.
- 2 - zaśmiałam się.
- Aww, jaka malutka- uśmiechnął się.
- Możemy teraz do niej iść jak chcecie - puściłam do nich oczko.
- Ja jestem za - zaśmiał się James.
Odeszliśmy od stolika i zaczęliśmy iść powoli w stronę mojego domu. Kiedy już tam doszliśmy , spytałam mamy co robi Mia, mama powiedziała że siedzi w swoim pokoju i się bawi. Weszliśmy po schodach a ja zapukałam po cichu do drzwi. Nikt nie otwierał , więc postanowiliśmy wejść.
- Cześć Mia, mogę wejść- uśmiechnęłam się do niej.
- Tiak- odpowiedziała dziewczynka. Mia jeszcze nie potrafiła mówić, mówiła tylko pojedyncze słowa , typu tata , mama , tak i nie. Jest wspaniałą siostrą i bardzo ją kocham. Nie mogę się doczekać aż podrośnie i będziemy chodzić razem na zakupy. Weszłam razem z chłopakami do pokoju Mii.
- Cześć księżniczko jestem Luke a to jest Jai , Beau, Daniel i James- brunet wyciągnął dłoń w kierunku mojej siostry.
- Cieść- uścisnęła jego dłoń, byłam zaskoczona tym że powiedziała '' Cześć''.
- Mogę się z tobą pobawić? - spytał , a mała tylko pokiwała głową.
- Patrzcie podobny do mnie nie?- dodał po chwili,biorąc w dłoń lalkę dziewczynki.
- Taa bardzo - zaśmiałam się , siadając na podłodze obok Mii.
Nie spodziewałam się,że chłopaki zachowają się tak fajnie w stosunku do mojej siostry.
- Ale zamek - Jai wyszczerzył oczy.
- Jak to otworzysz pojawi się łóżko - uśmiechnęłam się do niego.
- Serio?- zaśmiał się.
- To patrz.-podeszłam do zamku i nacisnęłam mały guziczek a po chwili ukazało się łóżko.
- Black magic- zaśmiał się.
- Ja tu dzisiaj śpię - zaśmiał się Luke.
- Aww, little princess-powiedziałam do niego sarkastycznie, uśmiechając się.
- No wiesz ty możesz być moją księżniczką a ja będę twoim księciem- zaśmiał się.
- Spadaj- zachichotałam.
- Zazdrosna- wystawił mi język.
- Ja? Niby o co?- zaśmiałam się ,siadając na łóżku mojej siostry.
- O to że bawię się z twoją siostrę i nie poświęcam czasu tobie- zaśmiał się.
- Jai weź go- zaśmiałam się,chowając twarz w poduszce.
- Zakochańce!Wszędzie zakochańce! - oznajmił Jai, próbując powstrzymać śmiech ale coś mu niestety nie wychodziło.
Po godzinie zabawy z moją siostrą , mieliśmy już wyjść z jej pokoju. Gdy po chwili Mia podbiegła do Luke'a i go przytuliła. Był to przesłodki widok. Wyszliśmy z jej pokoju i udaliśmy się do mojego w celu po wygłupiania się np. bitwa na poduszki i różne takie.
- Głupia!- Jai rzucił się na mnie z poduszką.
- Odejdź ode mnie- zaśmiałam się, próbując się bronić.
- Hahahaha aua - schowałam się za Lukiem lecz ten natychmiast się odsunął przez co dostałam z poduszki od jego brata bliźniaka.
- Czemu na mnie się rzucasz z tymi poduszkami a nie na przykład na Jamesa?- spojrzałam na niego, śmiejąc się.
- Nie wiem tak o - wybuchnął śmiechem.
- No to ja zrobię tak- rzuciłam w Luke'a poduszką a on mi oddał.
- Ze mną się nie zadziera Lilusiu Pipusiu- przygryzł swoją dolną wargę i zaczął powoli się do mnie zbliżać z poduszką w dłoni.
- Nawet o tym nie myśl - zaśmiałam się,patrząc w jego oczy.
- Nie wiesz o czym myślę w tym momencie- zaśmiał się.
- Niech zgadnę chcesz się rzucić na mnie z poduszką?- spytałam sarkastycznie
- Mniej więcej tak - oznajmił Luke.
- Ty jednak wredny jesteś- zaśmiałam się, wycofując powoli.
Luke przybliżył się do mnie , rzucił poduszkę na ziemię i zaczął łaskotać.
- Haha przestań mam łaskotki!- zaczęłam się śmiać,próbując mu się wyrwać.
- I o to chodzi!- zaśmiał się, nie przestając mnie łaskotać.
- A wy co tak siedzicie jak te kołki?!- spojrzałam na chłopaków,którzy tylko się z nas śmiali.
- Nie będziemy wam przeszkadzać- zaśmiał się Daniel.
- Dzięki , ale z was koledzy- zaśmiałam się, łaskocząc Luke'a.
- Ty małpo!- zaśmiał się, wywracając ze śmiechu na podłogę.
- Ogółem z obiegu sytuacji- zaśmiał się pijąc kawę.
- Cały Luke - zaśmiałam się , upijając łyka kawy.
- To co dziś robimy?- spytał Beau.
- Hmm niech pomyślę.. Ja dzisiaj muszę niańczyć moją siostrę - westchnęłam.
- Ty masz siostrę?- zaśmiał się James.
- Tak .. ona nie wychodziła z pokoju bo się was wstydziła - uśmiechnęłam się.
- Możemy wziąć ją na plac zabaw - zaproponował Jai.
- Ile ma lat?- spytał Daniel.
- 2 - zaśmiałam się.
- Aww, jaka malutka- uśmiechnął się.
- Możemy teraz do niej iść jak chcecie - puściłam do nich oczko.
- Ja jestem za - zaśmiał się James.
Odeszliśmy od stolika i zaczęliśmy iść powoli w stronę mojego domu. Kiedy już tam doszliśmy , spytałam mamy co robi Mia, mama powiedziała że siedzi w swoim pokoju i się bawi. Weszliśmy po schodach a ja zapukałam po cichu do drzwi. Nikt nie otwierał , więc postanowiliśmy wejść.
- Cześć Mia, mogę wejść- uśmiechnęłam się do niej.
- Tiak- odpowiedziała dziewczynka. Mia jeszcze nie potrafiła mówić, mówiła tylko pojedyncze słowa , typu tata , mama , tak i nie. Jest wspaniałą siostrą i bardzo ją kocham. Nie mogę się doczekać aż podrośnie i będziemy chodzić razem na zakupy. Weszłam razem z chłopakami do pokoju Mii.
- Cześć księżniczko jestem Luke a to jest Jai , Beau, Daniel i James- brunet wyciągnął dłoń w kierunku mojej siostry.
- Cieść- uścisnęła jego dłoń, byłam zaskoczona tym że powiedziała '' Cześć''.
- Mogę się z tobą pobawić? - spytał , a mała tylko pokiwała głową.
- Patrzcie podobny do mnie nie?- dodał po chwili,biorąc w dłoń lalkę dziewczynki.
- Taa bardzo - zaśmiałam się , siadając na podłodze obok Mii.
Nie spodziewałam się,że chłopaki zachowają się tak fajnie w stosunku do mojej siostry.
- Ale zamek - Jai wyszczerzył oczy.
- Jak to otworzysz pojawi się łóżko - uśmiechnęłam się do niego.
- Serio?- zaśmiał się.
- To patrz.-podeszłam do zamku i nacisnęłam mały guziczek a po chwili ukazało się łóżko.
- Black magic- zaśmiał się.
- Ja tu dzisiaj śpię - zaśmiał się Luke.
- Aww, little princess-powiedziałam do niego sarkastycznie, uśmiechając się.
- No wiesz ty możesz być moją księżniczką a ja będę twoim księciem- zaśmiał się.
- Spadaj- zachichotałam.
- Zazdrosna- wystawił mi język.
- Ja? Niby o co?- zaśmiałam się ,siadając na łóżku mojej siostry.
- O to że bawię się z twoją siostrę i nie poświęcam czasu tobie- zaśmiał się.
- Jai weź go- zaśmiałam się,chowając twarz w poduszce.
- Zakochańce!Wszędzie zakochańce! - oznajmił Jai, próbując powstrzymać śmiech ale coś mu niestety nie wychodziło.
Po godzinie zabawy z moją siostrą , mieliśmy już wyjść z jej pokoju. Gdy po chwili Mia podbiegła do Luke'a i go przytuliła. Był to przesłodki widok. Wyszliśmy z jej pokoju i udaliśmy się do mojego w celu po wygłupiania się np. bitwa na poduszki i różne takie.
- Głupia!- Jai rzucił się na mnie z poduszką.
- Odejdź ode mnie- zaśmiałam się, próbując się bronić.
- Hahahaha aua - schowałam się za Lukiem lecz ten natychmiast się odsunął przez co dostałam z poduszki od jego brata bliźniaka.
- Czemu na mnie się rzucasz z tymi poduszkami a nie na przykład na Jamesa?- spojrzałam na niego, śmiejąc się.
- Nie wiem tak o - wybuchnął śmiechem.
- No to ja zrobię tak- rzuciłam w Luke'a poduszką a on mi oddał.
- Ze mną się nie zadziera Lilusiu Pipusiu- przygryzł swoją dolną wargę i zaczął powoli się do mnie zbliżać z poduszką w dłoni.
- Nawet o tym nie myśl - zaśmiałam się,patrząc w jego oczy.
- Nie wiesz o czym myślę w tym momencie- zaśmiał się.
- Niech zgadnę chcesz się rzucić na mnie z poduszką?- spytałam sarkastycznie
- Mniej więcej tak - oznajmił Luke.
- Ty jednak wredny jesteś- zaśmiałam się, wycofując powoli.
Luke przybliżył się do mnie , rzucił poduszkę na ziemię i zaczął łaskotać.
- Haha przestań mam łaskotki!- zaczęłam się śmiać,próbując mu się wyrwać.
- I o to chodzi!- zaśmiał się, nie przestając mnie łaskotać.
- A wy co tak siedzicie jak te kołki?!- spojrzałam na chłopaków,którzy tylko się z nas śmiali.
- Nie będziemy wam przeszkadzać- zaśmiał się Daniel.
- Dzięki , ale z was koledzy- zaśmiałam się, łaskocząc Luke'a.
- Ty małpo!- zaśmiał się, wywracając ze śmiechu na podłogę.
piątek, 7 listopada 2014
Rozdział Czwarty ( z dedykacją dla Sandry Horan i reasontobe. )
" Best friend , you are my fucking best friend "
- Haha jezu przestańcie ! - zaczęłam się śmiać w niebo głosy.
- Chciałabyś - zaśmiał się James.
- Głupi jesteście - zachichotałam wstając z podłogi. Poprawiłam swoją sukienkę i usadowiłam się wygodnie na kanapie.
- To co oglądamy jakiś film? - zaproponował Luke.
- Z wielką chęcią - uśmiechnęłam się do niego.
- To może " Miasto Kości " ? - spytał Beau, przeskakując przez kanapę.
- Kocham seks! - krzyknął Jai , zbiegając po schodach.
- Ja pierdole Jai - Luke rzucił w swojego brata bliźniaka poduszką.
- Ała ty szmato - krzyknął, śmiejący się Jai.
- Oni tak zawsze? - zaśmiałam się.
- Niestety tak - odpowiedział Daniel , śmiejąc się.
Film się zaczął więc usadowiliśmy się wygodnie. Luke cały czas mi się przyglądał, przez co trochę się krępowałam. Po 1 godzinnym seansie spojrzałam na zegarek , była równo 22.
- Chciałabyś - zaśmiał się James.
- Głupi jesteście - zachichotałam wstając z podłogi. Poprawiłam swoją sukienkę i usadowiłam się wygodnie na kanapie.
- To co oglądamy jakiś film? - zaproponował Luke.
- Z wielką chęcią - uśmiechnęłam się do niego.
- To może " Miasto Kości " ? - spytał Beau, przeskakując przez kanapę.
- Kocham seks! - krzyknął Jai , zbiegając po schodach.
- Ja pierdole Jai - Luke rzucił w swojego brata bliźniaka poduszką.
- Ała ty szmato - krzyknął, śmiejący się Jai.
- Oni tak zawsze? - zaśmiałam się.
- Niestety tak - odpowiedział Daniel , śmiejąc się.
Film się zaczął więc usadowiliśmy się wygodnie. Luke cały czas mi się przyglądał, przez co trochę się krępowałam. Po 1 godzinnym seansie spojrzałam na zegarek , była równo 22.
- Chłopaki ja już muszę iść- podniosłam się z kanapy i ruszyłam w kierunku drzwi.
- Ojej szkoda- na twarzy Luke'a pojawił się smutek.
- Wpadnę jutro - przytuliłam go , na co ten momentalnie rozpromieniał. Chłopak wyciągnął z kieszeni malutką karteczkę i podał mi ją.
- Zadzwoń lub napisz smsa - puścił do mnie oczko, kiedy już miałam wychodzić.
- Na pewno zadzwonię - przygryzłam dolną wargę i otworzyłam drzwi.
- Do jutra - spojrzał na mnie zadziornie i pomachał
- Pa , cześć chłopaki - pomachałam im.
- Papa Lily , wpadnij jutro - zaśmiali się.
Weszłam do domu i już w progu usłyszałam głos mojej mamy.
- I jak było? - uśmiechnęła się do mnie.
- Wiesz że nawet całkiem fajnie.Chłopcy są całkiem spoko- puściłam do niej oczko, zdejmując szpilki.
- To się cieszę.Może zaprosisz ich jutro na obiad?- przytuliła mnie.
- Już piszę smsa do Luke'a - wyciągnęłam telefon z torebki i zaczęłam iść po schodach.
'' Wpadnij jutro z chłopakami na obiad, moja mama was zaprasza :)
Lily xx ''
Wysłałam wiadomość do Brooks'a i weszłam do łazienki ,która znajdowała się w moim pokoju. Wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamę. Po chwili mój telefon lekko za wibrował, na ekranie wyświetlała się wiadomość od Luke'a.
'' Z chęcią wpadniemy , o której dokładnie? Bo muszę się wystroić :D
Luke xx ''
Odpisałam mu i zaczęłam się śmiać.Znałam ich zaledwie kilka godzin a już czułam ogromne przywiązanie do nich , coś w stylu jak byśmy znali się od dziecka. Położyłam się do łóżka i nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w krainę Morfeusza.
* Na 2 dzień *
Wstałam rano zrobiłam poranną toaletę , lekko się pomalowałam i uczesałam włosy w wysokiego kucyka. Następnie podeszłam do swojej ogromnej szafy i zaczęłam szukać jakiś ciuchów w które, mogłabym się ubrać, po dłuższej chwili wybrałam jakieś ciuchy i po prostu się w nie ubrałam. Zeszłam na dół , moja mama już krzątała się w kuchni.
- Cześć mamo - pocałowałam ją w policzek.
- Cześć Liluś - moja rodzicielka się uśmiechnęła i postawiła przede mną talerz naleśników.
- A gdzie tata?- spytałam, gdyż nie zauważyłam nigdzie mojego taty, który zawsze wstaje równo z mamą.
- Wyjechał rano w delegacje wraca za 3 miesiące -westchnęła.
- Dopiero za 3 miesiące? Nawet się ze mną nie pożegnał- posmutniałam trochę.
- Zostawił ci kieszonkowe i kazał przekazać ,że cię mocno kocha- uśmiechnęła się do mnie.
- To co robimy na obiad? - spytałam po chwili namysłu.
- A bo dzisiaj twoi koledzy przychodzą. - zaśmiała się.
- Możemy zrobić grillowane żeberka w miodzie. - zajrzała do swojej książki kucharskiej.
- Świetny pomysł- uśmiechnęłam się do niej,również zaglądając do książki.
Po godzinie 13 zadzwoniłam do Luke'a i powiedziałam mu że mogą już przyjść na obiad.Po kilku minutach usłyszałam ciche pukanie w drzwi. Poprawiłam swoje włosy i podeszłam do nich żeby je otworzyć. W progu stali chłopcy , którzy wyglądali niesamowicie.
- Cześć Lily- powiedzieli chórem, wesoło się uśmiechając.
- Cześć chłopcy , proszę wejdźcie- zrobiłam gest ręką,odwzajemniając uśmiech.
Kiedy chłopcy weszli do domu ja zamknęłam za nimi drzwi.
- Czujcie się jak u siebie - zaśmiałam się, gdy nagle po schodach zeszła moja rodzicielka.
- Dzień Dobry Proszę pani - rzekli.
- Dzień Dobry chłopcy jestem Sam mama Lily. - uśmiechnęła się do nich na co oni wesoło się uśmiechnęli.
- Ja jestem Jai to są moi bracia Beau i Luke a to moi koledzy Daniel i James .- Jai przedstawił wszystkich po kolei.
- Obiad zaraz powinien być na razie możecie razem z Lilusią poglądać telewizor.- kobieta ruszyła w stronę kuchni.
- Mamo ile razy mówiłam Ci żebyś nie mówiła do mnie Lilusiu - moje policzki oblały się rumieńcami.
- Aww Lilusia ,to takie słodkie przezwisko - zaśmiał się Luke.
- Nie mów tak do mnie - zaśmiałam się , siadając na kanapie.
- Lilusia Pipusia - zaśmiał się Jai.
- Hahahaha - Luke omało co nie przewrócił się ze śmiechu.
Zmierzyłam bliźniaków wzrokiem a następnie włączyłam telewizor. Zaczęłam lecieć po kanałach aż w końcu znalazłam coś normalnego. Nagle po prostu oniemiałam , w telewizji lecieli chłopcy.
- Dlaczego mi nie powiedzieliście że śpiewacie?- spojrzałam na nich
- Bo nie pytałaś, tak ogółem to nie zajmujemy się śpiewaniem tylko nagrywamy śmieszne filmiki z naszego życia- oznajmił Jai.
- A jak się nazywacie?- spytałam.
- The Janoskians- uśmiechnął się Luke.
- Fajna nazwa - puściłam do niego oczko.
- Zaśpiewacie mi coś? - dodałam po chwili.
- Jasne Lilusia - zaśmiał się Jai.
- You're gonna miss me when my song's on the radio
You gonna hate this fucking song
It goes like:
La da da da da
You said you love me
La da da da da
You love me not
La da da da da
I wrote this melody
You're trying not to sing along
You're gon' hate this fucking song.- zaśpiewali.
- Jejku to było świetne - zaczęłam bić im brawo.
- YEAH ! JANOSKIANS BOGIEM! - krzyknął James.
- Po obiedzie ci pokażemy '' Lahme Song '' - zaśmiał się Daniel.
- Chodźcie na obiad- powiedziała moja mama.
Wstaliśmy z kanapy i weszliśmy do kuchni , chłopcy byli tacy zawstydzeni. Oczywiście Jai i Luke bili się o to kto usiądzie obok mnie.
- Dobra załatwimy to tak , który dzisiaj? - spytałam mojej mamy.
- 3 czerwca - odpowiedziała mi , śmiejąc się.
- Który jest starszy?- zaśmiałam się.
- Ja jestem starszy od Jai'a o 2 minuty - Luke wystawił swojemu bliźniakowi język.
Poklepałam miejsce obok siebie , więc Luke usiadł obok mnie. Jai natomiast usiadł na przeciwko mnie i się uśmiechnął.
- Smacznego dzieciaki - uśmiechnęła się moja mama , kładąc przed każdym talerz z obiadem.
- Dziękujemy - odpowiedzieliśmy chórem.
- Gdzie twój tata? - spytał Jai.
- Nie mam taty mam ojczyma .. mój tata zostawił mnie i moją mamę jak byłam mała . Mam ojczyma ,ale wyjechał w delegacje na 3 miesiące. - oznajmiłam , grzebiąc w talerzu.
- Emm.. przepraszam nie wiedziałem .. - Jai spojrzał na mnie, przepraszającym wzrokiem.
- Masz podobnie jak ja , Luke i Beau. Nasz tata zostawił nas też jak byliśmy mali- odpowiedział po chwili.
- Także wiemy jak się czujesz.. - oznajmił Luke, jedząc.
- Nie gadajmy już o tym ok?- spytałam
- Jasne nie ma sprawy - powiedziało rodzeństwo Brooks.
Uśmiechnęłam się do nich i zaczęłam jeść.Po skończonym posiłku poszliśmy do mojego pokoju , gdyż chłopcy chcieli mi coś pokazać.
- Jak to się nazywa?- uśmiechnęłam się.
- Lahme Song - zaśmiał się Daniel.
Wpisałam tytuł piosenki na youtube , a Daniel pokazał mi który filmik mam kilknąć. Początek był rozbrajający , nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- Hahahaha zobaczysz zaraz - zaśmiał się Luke.
Dalsza część była jeszcze lepsza , Daniel tańczył z paczką mięsa w sklepie.
- Hahahaha jesteście świetni - moja twarz była czerwona od śmiechu.
- Zryliście mi moją psychikę nienawidzę was- zaczęłam wycierać łzy spowodowane śmiechem.
- Mówiłem oglądasz to na własną odpowiedzialność - zaśmiał się Jai.
- Z tobą też nagramy za niedługo filmik - oznajmił James.
- Co ze mną? Ja jestem okropna - zaśmiałam się.
- Jesteś prześliczna - uśmiechnął się Luke.
- Ojej dziękuję.. to kochane Luke- zawstydziłam się.
- Oj tam - uśmiechnął się wesoło.
O 18: 00 chłopcy poszli do domu gdyż mama Jai'a Luke'a i Beau'a o 19:00 miała wrócić od ich ciotki. James i Daniel poszli do swoich domów, a ja zaczęłam wspominać dzisiejszy dzień.
La da da da da
You said you love me
La da da da da
You love me not
La da da da da
I wrote this melody
You're trying not to sing along
You're gon' hate this fucking song.- zaśpiewali.
- Jejku to było świetne - zaczęłam bić im brawo.
- YEAH ! JANOSKIANS BOGIEM! - krzyknął James.
- Po obiedzie ci pokażemy '' Lahme Song '' - zaśmiał się Daniel.
- Chodźcie na obiad- powiedziała moja mama.
Wstaliśmy z kanapy i weszliśmy do kuchni , chłopcy byli tacy zawstydzeni. Oczywiście Jai i Luke bili się o to kto usiądzie obok mnie.
- Dobra załatwimy to tak , który dzisiaj? - spytałam mojej mamy.
- 3 czerwca - odpowiedziała mi , śmiejąc się.
- Który jest starszy?- zaśmiałam się.
- Ja jestem starszy od Jai'a o 2 minuty - Luke wystawił swojemu bliźniakowi język.
Poklepałam miejsce obok siebie , więc Luke usiadł obok mnie. Jai natomiast usiadł na przeciwko mnie i się uśmiechnął.
- Smacznego dzieciaki - uśmiechnęła się moja mama , kładąc przed każdym talerz z obiadem.
- Dziękujemy - odpowiedzieliśmy chórem.
- Gdzie twój tata? - spytał Jai.
- Nie mam taty mam ojczyma .. mój tata zostawił mnie i moją mamę jak byłam mała . Mam ojczyma ,ale wyjechał w delegacje na 3 miesiące. - oznajmiłam , grzebiąc w talerzu.
- Emm.. przepraszam nie wiedziałem .. - Jai spojrzał na mnie, przepraszającym wzrokiem.
- Masz podobnie jak ja , Luke i Beau. Nasz tata zostawił nas też jak byliśmy mali- odpowiedział po chwili.
- Także wiemy jak się czujesz.. - oznajmił Luke, jedząc.
- Nie gadajmy już o tym ok?- spytałam
- Jasne nie ma sprawy - powiedziało rodzeństwo Brooks.
Uśmiechnęłam się do nich i zaczęłam jeść.Po skończonym posiłku poszliśmy do mojego pokoju , gdyż chłopcy chcieli mi coś pokazać.
- Jak to się nazywa?- uśmiechnęłam się.
- Lahme Song - zaśmiał się Daniel.
Wpisałam tytuł piosenki na youtube , a Daniel pokazał mi który filmik mam kilknąć. Początek był rozbrajający , nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- Hahahaha zobaczysz zaraz - zaśmiał się Luke.
Dalsza część była jeszcze lepsza , Daniel tańczył z paczką mięsa w sklepie.
- Hahahaha jesteście świetni - moja twarz była czerwona od śmiechu.
- Zryliście mi moją psychikę nienawidzę was- zaczęłam wycierać łzy spowodowane śmiechem.- Mówiłem oglądasz to na własną odpowiedzialność - zaśmiał się Jai.
- Z tobą też nagramy za niedługo filmik - oznajmił James.
- Co ze mną? Ja jestem okropna - zaśmiałam się.
- Jesteś prześliczna - uśmiechnął się Luke.
- Ojej dziękuję.. to kochane Luke- zawstydziłam się.
- Oj tam - uśmiechnął się wesoło.
O 18: 00 chłopcy poszli do domu gdyż mama Jai'a Luke'a i Beau'a o 19:00 miała wrócić od ich ciotki. James i Daniel poszli do swoich domów, a ja zaczęłam wspominać dzisiejszy dzień.
Subskrybuj:
Posty (Atom)