niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział Piąty

Postanowiłam wejść na twittera  miałam 2 powiadomienia. Chłopaki dali mi follow , a Luke napisał o mnie tweeta.
" Wczoraj poznaliśmy świetną dziewczynę z niesamowitym poczuciem humoru . Tak @lilycollins o tobie mówię :) x ".
Na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech i natychmiast mu odpisałam. Włączyłam sobie ich piosenki i zaczęłam je słuchać. Gdzieś tak o 22 położyłam się spać. Na drugi dzień wstałam rano i podeszłam do lustra, wyglądałam jak czupiradło. Weszłam do łazienki i wzięłam krótki prysznic , włosy uczesałam w koka z , którego wystawały lekko kosmyki włosów. Ubrałam się w spodnie w kwiatki, miętowe conversy i czarną bokserkę. Sprawdziłam jeszcze twittera miałam pełno spamu od janoskians. Chłopaki tweetowali o moim wczorajszym przezwisku wymyślonym przez Jai'a czyli " Lilusia Pipusia ". Odpisałam im i zeszłam na dół  na śniadanie. Moja mama jeszcze spała więc musiałam poradzić sobie sama. Wyjęłam z szafki musli a z lodówki jogurt. Wsypałam musli do miseczki i zalałam jogurtem. Usiadłam z miseczką  na kanapie i włączyłam telewizor. Na moje szczęście akurat zaczął się maraton mojego ulubionego serialu. Po chwili ktoś dwukrotnie zapukał do drzwi podeszłam do nich i otworzyłam je. Stał tam Luke razem ze swoim bliźniakiem Jai'em.
- Cześć Pipusia - zaśmiał się Jai.
- Przymknij się Jai - zaśmiałam się.
- No no Lilusia jak ty się wyrażasz - Luke poruszył zabawnie brwiami.
- Masz jakiś problem z tym? - przygryzłam dolną wargę.
- Ja? Ależ skąd - uśmiechnął się.
- Wchodźcie tylko cicho bo moja mama jeszcze śpi - szepnęłam.
- Nasza i Beau też śpią - usiedli na kanapie.
- Jesz to jeszcze? - spytał Luke.
-  Nie już nie - zaśmiałam się.
- Ale ty złośliwy jesteś - powiedział Jai.
- Czemu? - zaśmiał się Luke.
-  Lily chciała pewnie jeszcze jeść a ty jej zabrałeś.- wybuchnął cichym śmiechem.
- Przecież powiedziała że nie będzie jeść.- zaśmiał się.
Zrobiłam sobie nową miseczkę musli i usiadłam między chłopakami.
- Jak ty możesz takie coś jeść - zaśmiał się Luke.
- Jak Ci nie smakuje to daj Jai'owi.- uśmiechnęłam się do niego sarkastycznie.
Nagle Luke przełączył na inny kanał.
- Przełącz! - próbowałam wyrwać mu pilot.
Brunet posadził mnie na swoich kolanach i zaczął łaskotać.
- Zachowujecie się jak stare małżeństwo- zaśmiał się Jai.
- Mamo weź go ode mnie. - krzyknęłam , kiedy moja mama weszła do salonu.
- Nie ładnie Luke - zaśmiała się moja mama.
W południe postanowiłam że pójdę z chłopakami do starbucks na kawę i ciasto. Ruszyliśmy chodnikiem w stronę kawiarni. Beau i Luke co chwilę mnie zaczepiali. Jedyni normalni to byli Daniel i James , bo Jai'owi też powoli odwalało.
- Lahme Song! - krzyknął Jai a jakaś starsza pani spojrzała na nas jak na jakiś psychicznie chorych.
- Zachowujecie się jak dzieci - zaśmiałam się ,kiedy doszliśmy do kawiarni. 
Zamówiliśmy sobie po kawie i czekaliśmy aż kelner przyniesie zamówienie. Kiedy kelner przyniósł zamówienie Luke uśmiechnął się do mnie wesoło.
- Czego zacieszasz Brooks? - spojrzałam na niego,śmiejąc się.
- Ogółem z obiegu sytuacji- zaśmiał się pijąc kawę.
- Cały Luke - zaśmiałam się , upijając łyka kawy.
- To co dziś robimy?- spytał Beau.
- Hmm niech pomyślę.. Ja dzisiaj muszę niańczyć moją siostrę - westchnęłam.
- Ty masz siostrę?- zaśmiał się James.
- Tak .. ona nie wychodziła z pokoju bo się was wstydziła - uśmiechnęłam się.
- Możemy wziąć ją na plac zabaw - zaproponował Jai.
- Ile ma lat?- spytał Daniel.
- 2 - zaśmiałam się.
- Aww, jaka malutka- uśmiechnął się.
- Możemy teraz do niej iść jak chcecie - puściłam do nich oczko.
-  Ja jestem za - zaśmiał się James.
Odeszliśmy od stolika i zaczęliśmy iść powoli w stronę mojego domu. Kiedy już tam doszliśmy , spytałam mamy co robi Mia, mama powiedziała że siedzi w swoim pokoju i się bawi. Weszliśmy po schodach a ja zapukałam po cichu do drzwi. Nikt nie otwierał , więc postanowiliśmy wejść.
- Cześć Mia, mogę wejść- uśmiechnęłam się do niej.
- Tiak- odpowiedziała dziewczynka. Mia jeszcze nie potrafiła mówić, mówiła tylko pojedyncze słowa , typu tata , mama , tak i nie. Jest wspaniałą siostrą i bardzo ją kocham. Nie mogę się doczekać aż podrośnie i będziemy chodzić razem na zakupy. Weszłam razem z chłopakami do pokoju Mii.
- Cześć księżniczko jestem Luke a to jest Jai , Beau, Daniel i James- brunet wyciągnął dłoń w kierunku mojej siostry.
- Cieść- uścisnęła jego dłoń, byłam zaskoczona tym że powiedziała '' Cześć''.
- Mogę się z tobą pobawić? - spytał , a mała tylko pokiwała głową.
- Patrzcie podobny do mnie nie?- dodał po chwili,biorąc w dłoń lalkę dziewczynki.
- Taa bardzo - zaśmiałam się , siadając na podłodze obok Mii.
Nie spodziewałam się,że chłopaki zachowają się tak fajnie w stosunku do mojej siostry.
- Ale zamek - Jai wyszczerzył oczy.
- Jak to otworzysz pojawi się łóżko - uśmiechnęłam się do niego.
- Serio?- zaśmiał się.
- To patrz.-podeszłam do zamku i nacisnęłam mały guziczek a po chwili ukazało się łóżko.
- Black magic- zaśmiał się.
- Ja tu dzisiaj śpię - zaśmiał się Luke.
- Aww, little princess-powiedziałam do niego sarkastycznie, uśmiechając się.
-  No wiesz ty możesz być moją księżniczką a ja będę twoim księciem- zaśmiał się.
- Spadaj- zachichotałam.
-  Zazdrosna- wystawił mi język.
- Ja? Niby o co?- zaśmiałam się ,siadając na łóżku mojej siostry.
- O to że bawię się z twoją siostrę i nie poświęcam czasu tobie- zaśmiał się.
- Jai weź go- zaśmiałam się,chowając twarz w poduszce.
-  Zakochańce!Wszędzie zakochańce! - oznajmił Jai, próbując powstrzymać śmiech ale coś mu niestety nie wychodziło.
Po godzinie zabawy z moją siostrą , mieliśmy już wyjść z jej pokoju. Gdy po chwili Mia podbiegła do Luke'a i go przytuliła. Był to przesłodki widok. Wyszliśmy z jej pokoju i udaliśmy się do mojego w celu po wygłupiania się np. bitwa na poduszki i różne takie.
- Głupia!- Jai rzucił się na mnie z poduszką.
- Odejdź ode mnie- zaśmiałam się, próbując się bronić.
- Hahahaha aua - schowałam się za Lukiem lecz ten natychmiast się odsunął przez co dostałam z poduszki od jego brata bliźniaka.
- Czemu na mnie się rzucasz z tymi poduszkami a nie na przykład na Jamesa?- spojrzałam na niego, śmiejąc się.
- Nie wiem tak o - wybuchnął śmiechem.
- No to ja zrobię tak- rzuciłam w Luke'a poduszką  a on mi oddał.
- Ze mną się nie zadziera Lilusiu Pipusiu- przygryzł swoją dolną wargę i zaczął powoli się do mnie zbliżać z poduszką w dłoni.
- Nawet o tym nie myśl - zaśmiałam się,patrząc w jego oczy.
- Nie wiesz o czym myślę w tym momencie- zaśmiał się.
- Niech zgadnę chcesz się rzucić na mnie z poduszką?- spytałam sarkastycznie
- Mniej więcej tak - oznajmił Luke.
- Ty jednak wredny jesteś- zaśmiałam się, wycofując powoli.
Luke przybliżył się do mnie , rzucił poduszkę na ziemię i zaczął łaskotać.
- Haha przestań mam łaskotki!- zaczęłam się śmiać,próbując mu się wyrwać.
- I o to chodzi!- zaśmiał się, nie przestając mnie łaskotać.
- A wy co tak siedzicie jak te kołki?!- spojrzałam na chłopaków,którzy tylko się z nas śmiali.
- Nie będziemy wam przeszkadzać- zaśmiał się Daniel.
- Dzięki , ale z was koledzy- zaśmiałam się, łaskocząc Luke'a.
- Ty małpo!- zaśmiał się, wywracając ze śmiechu na podłogę.


1 komentarz:

  1. Ciocia reasontobe przybyła! ;)

    Powiem, że z każdym rozdziałem bardziej mi się tu podoba.
    Widać, że popracowałaś nad zapisem dialogów, powtórzeń strasznych nie ma, więc jest ok!
    Dodam tylko to, co napisałam chyba w pierwszym komentarzu. Mianowicie najpierw jest znak, dopiero później spacja, czyli: "dali mi follow, a Luke" a nie " dali mi follow , a Luke", ale to tak na marginesie.

    Jestem zachwycona postępami, jakie zrobiłaś. ;) Brawo!

    Rozdział jest strasznie przyjemny i miło się go czyta. Normalnie chłonę to, co piszesz jak gąbka wodę. Uwielbiam Twoich bohaterów i ich zachowanie, kreację. ;) Cóż, czekam na kolejny rozdział!

    Pozdrawiam, reasontobe. ♥

    OdpowiedzUsuń